9 stycznia 2023
Tysiąc okruchów z plecaka wspomnień.
Podsumowanie projektu wolontariatu grupowego Europejskiego Korpusu Solidarności w organiazji OAZA z Zagrzebia w Chorwacji, w którym wzięła udział polska wolontariuszka – Anna Ramona Wojnicz.
Siedzę i myślę sobie jak mam zabrać się za to podsumowanie. Właściwie to jeszcze nie wiem co chcę napisać…
Jak zawrzeć wszystkie myśli – te gorączkowe, które przebiegały przez moją głowę jeszcze przed wyjazdem i te powolniejsze podczas projektu? Jak opisać te emocje, których doświadczałam podczas swojego pobytu w Zagrzebiu w Chorwacji? Jak zebrać te tysiące okruchów, które się plątają w nie tak dawnych wspomnieniach? I przede wszystkim – co mam opisać?
Że co? Że w pewnym momencie, pracując z dala od mojego kraju, zbierając środki na spłatę kredytu studenckiego dotarło do mnie, że za chwile skończę 30 lat (dobra, dobra, nie tak aż za chwilę), i że do tej pory nie znalazłam czasu i motywacji, aby skorzystać z programu dedykowanego młodym?
Że co? Że po jednym wyjeździe na wolontariat grupowy na Węgrzech postanowiłam znaleźć kolejny, ale inny projekt – zbliżony do mojej profesji i zainteresowań? Że przekopałam z czterdzieści stron na European Youth Portal, aplikowałam na kilka zgłoszeń, miałam rozmowę kwalifikacyjną, po której się lekko niepokoiłam czy na pewno wyraziłam się jasno i haha, przede wszystkim wyraźnie.
Że jechałam z duszą na ramieniu, zestresowana niewygodnym połączeniem z przesiadkami, ale mieszcząc się w limicie ‘travel budget’ – kosztów podróży, z mocno wypchaną torbą, zastanawiając się czy na pewno wystarczy mi czasu na przesiadkę z jednego busa do drugiego? Że mimo doświadczenia w pracy z międzynarodową grupą zastanawiałam się jak to będzie? Jak się odnajdę wśród grupy, organizacji, z zadaniami, z pomysłami lub ich brakiem, z lepszymi dniami, z gorszymi dniami.
Myślę sobie… że mam to szczęście, chociaż bardziej to dobre nastawienie, że w każdej sytuacji znajduję pozytywy, albo chociaż rzeczy, z których mogę coś przekuć na pozytyw.
I tak po chwilach stresu, przygotowaniach, małej awanturze od siostry bliźniaczki za sposób zapakowania torby, po kilkugodzinnym spotkaniu przygotowawczym z moją organizacją wysyłającą i koordynatorką, która tylko przypadkiem jest moją starszą siostrą (i jednocześnie wymagającym-więcej-ode-mnie-niż-od-randoma przewodnikiem) – pojechałam.
Chorwacja – miejsce nieznane.
Ale gdzie pojechałaś? Co tam właściwie robiłaś? – zapytacie. Już tłumaczę.
Uczestniczyłam w projekcie, organizowanym przez OAZA – Green Fingers Autumn 2022, projekt dotyczył w głównej mierze ogrodnictwa (sadzenie, pielenie, koszenie, praca w ogrodzie w pełnej krasie – z przygotowywaniem miejsca, sadzonek i uczeniem innych jak o nie później dbać), przywracania naturalnego środowiska w mocno zurbanizowanych miejscach i budowy prostej infrastruktury ogrodniczej.
Spędziłam czas z 9 wolontariuszami z 8 różnych krajów. Z niektórymi narodowościami spotkałam się już wcześniej jak Hiszpanie, Francuzi, Holendrzy czy Węgry, jednakże inne były dla mnie totalną nowością: Finowie, Portugalczycy, Gruzini oraz Belgowie.
Niesamowitym doświadczeniem było stworzenie drużyny z tak różnorodnych środowisk!
Oczywiście nie obyło się bez zajęć grupowych, który miały za zadanie nas zbliżyć i uaktywnić (bądź rozwinąć) nasze talenty. Jednym z takich zadań była budowa mostu.
Zastaliśmy podzieleni na dwie drużyny i każda grupa miała za zadanie zbudować most, który zostanie połączony z drugim mostem. Jednakże nie mogliśmy się komunikować inaczej niż za pomocą karteczki samoprzylepnej i wyjaśnień bądź rysunków. Kolejnym ciekawym oraz mocno poznawczym zadaniem było stworzenie linii czasowej, na której każdy z wolontariuszy umieszczali bardzo ważne wydarzenia ze swojego życia.
Przez pierwsze 2 tygodnie pogoda nie była dla nas łaskawa i większość czasu padało.
Czas, który spędziliśmy w biurze oraz bibliotece szkolnej przeznaczyliśmy na projektowanie gier umożliwiających dzieciom wspólną zabawę na boisku. Ale nie samym projektowaniem i planowaniem się zajmowałam. Trzeba było włączyć w to akcję i działanie! I tak oto na boiskach szkoły podstawowej, na początku za pomocą kredy, a później farb powstawały ogromnych rozmiarów gry – chińczyk, gąsienice kamień-papier- nożyce, skakanie do kolorów. Ale największą frajdę sprawiło mi stworzenie gry-wyścigu dla 3 drużyn, który składał się z 5 połączonych ze sobą gier. Wzięliśmy również udział w dekorowaniu szkoły za pomocą naklejek edukacyjnych z alfabetem chorwackim, liczbami, odległościami i twisterem z figurami. Wiemy, że wszystko działa, bo sami testowaliśmy! Kolejnymi zadaniami w czasie deszczów, było zrobienie drewnianych znaków z wcześniej przygotowanych plakatów, jak również narysowanie plakatów na Światowy Dzień Wegetarianizmu.
A podczas dobrej pogody (nareszcie!) odbyliśmy wycieczkę do centrum Zagrzebia. Dzięki naszej supervisorce Jasmine poznaliśmy jego historię. Wreszcie mieliśmy też okazję skorzystać ze szkolnych narzędzi i uporządkowaliśmy ogródki szkolne. Standardowo – pielenie, wyrywanie chwastów, obcinanie traw i gałęzie, a potem sadzenie roślin krzewów i kwiatów. Wydawać by się mogło, że to niewiele, ale to ciężka fizycznie praca.
Dobra na odstresowanie i dobra na oczyszczenie umysłu. A co kochałam najbardziej?
Obserwacje ptaków, chodzenie po górze i okolicach zamku, rozpoznawanie gatunków drzew.
Uwielbiałam to.
Chorwacja – miejsce oswojone.
Czas spędzony w Chorwacji z tak dużą grupą różnych ludzi dał mi możliwość poznania ciekawych perspektyw, poznania innego podejścia do życia, zderzenia się z różnymi poglądami. Pozwolił mi też zobaczyć jak niektóre tematy mogą rozpalać do czerwoności niektóre osoby, jak różne mamy kompetencje i podejście do rozwiązywania konfliktów, jak odmiennie sobie radzimy, gdy się z czymś nie zgadzamy. To tyle wartościowe, że uwrażliwiło mnie bardziej na dyskryminację kobiet w codziennym życiu, postrzeganie proaktywności w dzisiejszych czasach oraz niesprawiedliwość tego świata.
Fajnie było też obserwować, że po jakimś czasie droga z pracy do domu stała się wspaniale zwyczajna. Że odnajdywałam się w przestrzeni nie swojego miasta, że wiedziałam gdzie co jest, którym tramwajem jechać, gdzie kupić bułki, a nawet wyruszyć na eksplorację opuszczonego szpitala. Drobne sprawy jak nie najlepiej działająca pralka, wszystkie dyskusje czy nawet podejmowanie decyzji (podniesione do potęgi dziesiątej, bo w końcu było nas dziesiątka) to wszystko tworzyło atmosferę. Nietypową, ale naszą.
Jeśli jesteście ciekawi i chcielibyście zobaczyć kilka obrazków z tych podróży to zapraszam was na mojego Instagrama: @ram0na.2 oraz na Instagrama OAZA: link
Szczęśliwi my
Nie mam zaplanowanego zakończenia. Ale mam jeszcze kilka myśli – okruchów. Uznajmy je za zakończenie.
Szczęśliwi Ci, którzy w swoim życiu mieli okazję i zaplecze finansowe podróżować bez ograniczeń. Szczęśliwi Ci, którzy te ograniczenia zdejmują, zmieniają. Szczęśliwi Ci, którzy widzą inną ścieżkę. Szczęśliwi Ci, którzy z plecakami pełnymi różnych wspomnień idą dalej.
Gdyby ktoś szukał czegoś dla siebie to kilka wartościowych i ważnych projektów – możecie obejrzeć na stronie OAZA (www.oazainfo.hr) i innych organizacji pracujących w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności.
A gdyby ktoś szukał działania w Polsce – to zachęcam by sprawdzić moją organizację wysyłającą – Stowarzyszenie Akwedukt z Kwidzyna. Położona w północnej części Polski, 100 kilometrów od Morza Bałtyckiego, w niewielkim mieście. Organizacji, która, podobnie jak OAZA, poprzez nieformalne metody edukacyjne dba o to, by nasz świat był przyjaznym miejscem, gdzie otwartość, tolerancja i różnorodność odgrywają ważną rolę.
Od siebie dodam, do wszystkich młodych – korzystajcie. Próbujcie, testujcie, sprawdzajcie i wyjeżdżajcie!
Uściski,
Ramona.
